Nawigacja

Wasza twórczość

Wszelkiego rodzaju twórczość fanowska.

Obowiązuje na całym forum! Prosimy o jego przeczytanie i przestrzeganie
Posters - opowiadanie
0
30 Stycznia 2011r. 23:01
Był zimny, wietrzny i deszczowy dzień. Słońce powoli chowało się ku choryzontowi ustępując i oddając władzę swojej starszej siostrze Nocy. Jednakże tak samo noc jak i dzień wiedziały,
że jest to dopiero początek wydarzeń które miały nastapic w tak małym mieście jakim był Hotris. Liczba mieszkańców tego miasteczka nigdy nie przekroczyła liczby 50 tyś.
Ot zwykła mieścina znajdująca się wśród pięknych i bujnych lasów. Z racji tego, ze była otoczona górami i prowadziła do niej tylko jedna droga mogła by stać sie niezdobyta twierdzą.
Miejscowe legendy nawet mówią, że w średniowieczu stacjonowały tu wojska obronne jednak nie pozostały żadne dowody by tą tezę udowodnić.
A ludowe legendy jakoś do mnie nie przemiawiają pomyślałem i postanowiłem chociaż na moment przerwać moja pracę. Pewnie myślicie, że jestem jakims naukowcem, pisarzem lub
historykiem badającym historię tego miasta. W pewnym sensie macie nawet rację. Otóz piszę artykuł do szkolnej gazetki której jestem redaktorem. Mam na imie Glen, lat 15.
Urodziłem sie z tym mieście jednak w wieku 5 lat przeprowadzilismy sie z rodzicami do stolicy Albionu bo ojciec dostał posade jako pracownik bardzo dużej firmy farmaceutycznej.
Z racji tego, że niedawno dostał awans a jedyne miejsce z wolnym stanowiskiem na kierownika było w jego dawnym mieście zamieszkania zgodził
sie praktycznie bez zastanowienia i niedługo potem bylismy już w mieście jak to nazwałem na końcu swiata. Na szczęście jest internet pomyslałem.
Bo gdyby nie to zapewne byłbym odciety od informacji ze swiata
jak w jakies wiosce z 12 wieku.

Nastepnego ranka wstałem jak zwykle niewyspany. Pobiegłem do łazienki jako tako sie ogarnąłem i przelatując jak odrzutowiec przez kuchnie zgarnąłem ze stołu moją zdobyć - tosta z serem.
- Pędzę do szkoły. Narazie. - powiedziałem i czym prędzej wyskoczyłem na dwór gdzie oblały mnie ciepłe i jaskrawe płomienie słoneczne. W końcu jest ciepło pomyślałem z radościa.
Nawet perspektywa spędzenia 6h w szkole mnie nie przerażała.
W pewnym momencie usłyszałem kroki za sobą i dostałem lekkiego kuksańca pod żebra.
- Hej Glen prosiłam zebys poczekał na mnie a ty jak zwykle bujasz w obłokach i o mnie zapominasz - powiedziała naburmuszona.
- Przepraszam Leya. Wybacz. - Odpowiedziałem jej ze skrucha w głosie. Leya to była moja przyjaciółka która niedawno poznałem i sąsiadka. Nie mam mozliwości by sie od niej uwolnic chodź na moment.
Uwierzcie mi, ze nawet w szkole, bo chodzimy do
tej samej klasy. Mówi sie trudno i zyje się dalej. Nie żebym jej nie lubił, bo ona jest jedyną osoba której moge sie tak naprawdę zwierzyć jednakże jest jak taka przylepa i
nie odstąpia mnie na krok.
W połaczeniu z jej gadulstwem daje to nadzwyczaj silny i wybuchowy efekt. Pewnie jak zwykle zapyta się mnie czy nie chciałbym u niej dzisiaj nocować. 3, 2, 1...
- Glen... - zaczeła mówić górączkowo.
- Nie. - odparłem szybko.
- czemu? - spojrzała na mnie i zrobiła tą płaczliwą minkę jednak ja znałem juz ja na pamięć i mimo, że wiedziała, ze to na mnie juz nie zadziała nadal probowała tego tricku.
-Nie mogę mam dużo pracy. - była to prawda bo znowu wertowałem stare ksiegi w poszukiwaniu legend i opowiadan dotyczacych tego miasta.
- Mam cos co Cie zainteresuje. - powiedziała niespodziewanie i wepchneła mi w rękę zdjęcie z tajemniczo wygladającym medalionem i dziwnym sztyletem. - Znalazłam to ostatnio w
dziwnej skrytce w piwnicy jak szukałam świec podczas
ostatniej burzy.
- Pewnie to wydrukowałaś z internetu. - odparłem.
- Jak mozesz to mówić. czemu mi nie wierzysz. - odparła już na serio zła.
Może nie kłamie, pomyslałem.
- Ok, przyjde do Ciebie po szkole ale jeśli to kłamstwo
to juz nigdy sie do Ciebie nie odezwę - powiedziałem z powagą.
- Okej, to jesteśmy umówieni. - powiedziała radośnie nie tyle z tego powodu, ze się zgodziłem ale również z tego, ze zobaczyła ten błysk w moich oczach którego ze swieca mozna szukać u
innych odkrywców.
- Tylko nie myśl, że to randka powiedziałem. - Ale zaraz skonczyłem bo naszym oczom ukazał się wielki ceglany budynek szkoły do której uczęszczaliśmy.


Rytmiczny bieg i oddech jedyne to co zdradzało jego istnienie. Zapomniał już ile czasu ucieka. Jedną ręka otarł pot z czoła a w drugiej trzymal drogocenny kielich bogów.
Był ścigany a jednak bez problemu udawało mu sie uciekac. Tylko ile? Niedługo skończy mu sie siła a on musi wykonac swoja misje.
Nie może tu umrzeć. Strach przed smiercia a jednocześnie uczucie obowiązku pchały go do przodu. Walka o życie może i jest ciekawa ale także bardzo męcząca.
Biegł przez las. W zupelnie nieznanym mu miejscu. Ukradł coś bardzo ważnego ale takie polecenie dostał od swojego pana. No cóż, niesubordynacje również karano śmiercią.
Także wyboru nie miał zbyt dużego. Tu smierć i tu śmierć w przypadku porażki. Jedyne co mu zostało to wykonac swoja misje do konca.
Mimo, że był wyszkolony w tajemnych sztukach walki. nie mógł nic zrobic gdyz miał nie wdawać sie w zadne konflikty podczas trwania zadania.
Oczywiscie takze scigalo go zbyt duzo wrogów by mógł zabic ich zupełnie po cichu a taki miał styl walki. Na szczęscie niedaleko było miasto. Tam mógł sie skryć wśród ludzi
i niezauważenie wybijac jednego po drugim swoich wrogów oraz wykonac zadanie. Czyli spotkac sie z wielkim magiem który stacjonował w owym mieście.
Jakieś 15 metrów przed sobą ujrzał tabliczkę z nazwą owego tajemniczego miejsca do którego zmierzał. Było to Hotris.
_________________
0
30 Stycznia 2011r. 23:25
Miało być bez owijania w bawełnę więc tak:

1. Strasznie się powtarzasz: śmierć, śmiercią, śmierci, śmierć. Szukaj zamienników w słownikach wyrazów bliskoznacznych.
2. Literówki, to pewnie wina pisania "na kolanie", więc ich nie wypominam.
3. Widać, że chcesz stworzyć animowo/mangowy klimat i w pewien sposób udaje ci się to.
4. Interpunkcja kuleje tu najbardziej. Prawie zerowa ilośc przecinków i kiepsko podzielone zdania.
5. Kilka zdań, które nie mają żadnego sensu. Np. "Słońce powoli chowało się ku choryzontowi ustępując i oddając władzę swojej starszej siostrze Nocy. Jednakże tak samo noc jak i dzień wiedziały, że jest to dopiero początek wydarzeń które miały nastapic w tak małym mieście jakim był Hotris." Jakie wydarzenia? Jaki początek? Zachód jest początkiem wydarzeń? Poza tym skoro już nazywasz Słońce i Noc z dużej litery, to potem bądź konsekwentny z Dniem i Nocą.
6. Fabuły nie ocenię, bo to dopiero początek.

Coś ci powiem. Gdy wysłałem jedno ze swoich pierwszych opowiadań Pilipiukowi (jak nie wiesz kto to, to wygooglaj), to odpisał mi krótko "To jest do dupy!". Ja tego tobie nie powiem, bo pisarzem nie jestem. Jednak wiem, że czeka Cię spora droga to poprawienia tych błędów, które razem składają się na problematyczny momentami tekst.
Pracuj i jeszcze raz pracuj. Zaraz wrzucę swoje dwa opowiadania sprzed X lat. Wrzucę też to objechane przez Pilipiuka :D.
_________________
Strona fanów japońskiej popkultury On-Anime 2009 - 2026
Napędzana przez autorski skrypt On-Anime 4, wykonany przez jednego z największych leni na świecie.