Nawigacja

Nowelki i opowiadania

Dział o dziełach pisanych

Strona główna » Rozmowy fanowskie » Nowelki i opowiadania » Nieco o czarach (tytuł roboczy)
Obowiązuje na całym forum! Prosimy o jego przeczytanie i przestrzeganie
Nieco o czarach (tytuł roboczy)
0
20 Sierpnia 2013r. 16:03
Nowo-stare opowiadanie z mojego bloga. Piszę od dwóch lat, a do napisania tego zainspirował mnie Wiedźmin Sapkowskiego. Lecz mówię od razu: to nie jest fanfick! Zapraszam do komentowania i w ramach możliwości - konstruktywnej krytyki, która mogłaby pomóc w dalszym pisaniu. O ile ktoś przeczyta...


Prolog


Praden było nadzwyczaj spokojnym miastem. Położone w malowniczej dolinie, niedaleko gór Skalistych, przyciągało ludzi jak kolorowe kwiaty pszczoły. Płynąca przez nie Jaskra była przejrzysta i czysta jak łza, budziła zatem zdziwienie i zachwyt wśród nowoprzybyłych, bowiem w tych, poniekąd niebezpiecznych czasach, rzadko można było spotkać takie miejsce, w którym nie roi się od żarłocznych topielców czy innych okropieństw. Jeśli chodzi o Jaskrę, tylko przy wlocie rzeki do miasta można spotkać Avodynaceri – wodnych ludzi, tajemniczych, ale przyjaźnie nastawionych.
Jednak jak to zazwyczaj bywa, nawet najspokojniejsze miejsca robią się groźne po zmroku…

***


Nemira sprawdziła, czy miecz łatwo wychodzi z pochwy i ostrożnie stawiając stopy, weszła w ciemną uliczkę. Słodkawy smród zgnilizny drażnił jej wyczulony nos, ale w tym ciężkim zapachu czuła również nutę czegoś innego. Jakby…
Ghul.
Uśmiechnęła się lekko, nieco pewniej ruszając naprzód. Jednak szósty zmysł nie zawiódł i tym razem. Po kilkunastu krokach słyszała już głośne mlaskanie i towarzyszące temu zgrzytanie zębów stwora.
Wyjęła z sakiewki przy pasie małą buteleczkę i zębami wyciągnęła korek, po czym wypiła srebrnawy płyn. W jednej chwili jej twarz stała się biała jak papier, a źrenice rozszerzyły się tak, że nie można było stwierdzić, jaki kolor mają tęczówki. Tętno zwolniło, lecz nie reakcje ciała. Dwoma szybkimi susami doskoczyła do rozwidlenia uliczki i wpadła w ślepy zaułek.
Nagi, humanoidalny potwór pożerał właśnie szyję martwej elfki i nawet nie zauważył jej nadejścia, choć tupała niemiłosiernie głośno butami okutymi w żelazo. Płynnym ruchem wyjęła miecz z pochwy zamocowanej na plecach i przenosząc ciężar ciała na prawą nogę, szybkim cięciem posłała głowę w powietrze. Ta wirowała przez chwilę, omiatając wszystko dookoła mętnym spojrzeniem brudnych, zaropiałych oczu, po czym z nieprzyjemnym plaśnięciem spadła w rynsztok. Nemira rozejrzała się po zaułku, by sprawdzić, czy nader wyczulony słuch jej nie zawodzi i czy nie szykuje jej się walka.
Jednak była tu sam na sam z martwą elfką i ghulem.
Uroczo.
Przykucnęła przy kobiecie i uważnie obejrzała jej ciało. Było już w znacznym stadium rozkładu, co najwyraźniej nie przeszkadzało trupożercy. Magiczne istoty były ich ulubionymi, bo stawały się od nich silniejsze. Krzywiąc się z obrzydzeniem wstała i wyszeptała słowo z Pradawnej Mowy, a nad tym miejscem, wysoko w górze, zapłonęło złote światło, symbolizujące odchodzącą duszę elfa.
Pierwsza plama na nieskazitelnym wizerunku Praden zmyta.
- No proszę, nawet wy znacie obyczaje. Brawo, jestem pod wrażeniem! – odezwał się nagle męski, drwiący głos.
Nemira obróciła się szybko, wyciągając jednocześnie sztylet do rzucania, który dotąd czekał, zamocowany na udzie. Uniosła rękę do rzutu i… ostrze wystrzeliło w nocne powietrze, buchając kolorowymi iskrami. Mężczyzna w czarnej szacie z kapturem naciągniętym na twarz zachichotał.
- Milcz! – warknęła, odrzucając gniewnie z ramienia długi, czarny warkocz. Mag cofnął się, zaskoczony zimną furią w jej głosie. Wycelowała w niego dłoń i szepnęła słowo.
Błysnęło krwawe światło i napastnik został przygwożdżony do kamiennej ściany. Materiał opadł, pokazując elfią twarz, wykrzywioną wściekłością.
- Natychmiast zdejmij czar, wiedźmiński pomiocie! – zawył, odrzucając z oczu złote włosy, odsłaniając tym samym czarny okrąg wypalony na czole.
Nemira wybuchła nieprzyjemnym śmiechem. Srebrne jak rtęć oczy elfa zapłonęły gniewem.
- Nie mogłabym odmówić przyjemności zabicia ciebie twoim pobratymcom. To niezwykłe widowisko, gdy Ludzie Lasu mordują swoich.
Mężczyzna zmarszczył brwi, wyraźnie nie rozumiejąc.
- Nigdy tego nie robiłeś, no tak. Nie martw się, może zobaczysz zanim pójdziesz do swojego elfiego piekła – uśmiechnęła się paskudnie, przekrzywiając głowę. – Chyba słyszę kroki leśnych! – zawołała, chichocząc złośliwie.
Tamten tylko zawarczał w odpowiedzi. Kobieta już otwierała usta, by rzucić kąśliwy komentarz, ale…
- Śmierć mutantom i nie-ludziom! – rozległ się dziki ryk i do uliczki wpadła grupa ubranych w długie płaszcze napastników z mieczami w rękach.
Nemira zaklęła szpetnie i pospiesznie zdjęła urok z elfa. Ten spojrzał na nią z nieskrywaną wdzięcznością i zakrzyknął:
- Osłaniaj mnie, ja będę tkał czar!
Wiedźminka bez słowa zamachnęła się ostrzem i pozbawiła głowy pierwszego śmiałka. Słyszała ciche pomruki młodego szarlatana, który starał się skupić na tworzonym zaklęciu.
Samozwańczy wojownicy napierali na nią z każdej strony, a jej miecz wirował jakby był żywą istotą. Wpychając metal między żebra chłopaka, niemalże dziecka, warknęła do elfa:
- Pospiesz się, do diabła. Jestem wiedźminem – tu przerwała, by odeprzeć atak pokrytej bliznami kobiety – ale nie cudotwórcą.
Mag oczywiście nie odpowiedział, ale moc z niego promieniująca stała się bardziej wyczuwalna. Napastnicy najwyraźniej też to zauważyli, bo zaczęli atakować z nową energią. Nemira w desperacji wykrzyknęła jedno ze słów, a kilkanaście osób przed nią runęło za ziemię, wymiotując krwią. Jęknęła i upadła na kolana. Gorąca krew płynąca po bruku niemal od razu przesiąkła przez jej spodnie i zaczęła dziwnie piec.
Co, do diabła?
W tej samej chwili rzucił się na nią kolejny Miecz Sprawiedliwości z wyszczerbionym toporem w ręce. Uśmiechał się szeroko bezzębną gębą, a w niej widać było rozdwojony język…
- Demony! – wrzasnęła, machając w panice bronią. Rozcięła szpetny pysk na pół, a piekąca posoka trysnęła jej w twarz. Przetoczyła się na bok, unikając druzgocącego uderzenia i zerwała się na równe nogi, zdmuchując z czoła luźne kosmyki włosów. Płynnym ruchem przecięła stwora, który rozsypał się w pył, przeciągle wyjąc. Nierówna walka z tłumem przeciwników ją wyczerpywała.
Cholerny mag, co kombinuje?
I wtedy zaczęła biec ku niej kobieta z lwią głową, radośnie szczerząc kły…
- Skryyyyyj się! – ryknął jej nowy sojusznik, ciskając czar. Wiedźminka skoczyła w bok, a siła ognistej kuli pchnęła ją prosto na kamienną ścianę. W obronnym geście wyciągnęła przed siebie ręce, i ostatnim, co usłyszała, był głośny skowyt ginących demonów i coś jeszcze, ale nim uświadomiła sobie, co to znaczy, pochłonęła ją ciemność.
_________________
0
23 Września 2013r. 23:48
Wiedźmin, tak bardzo wiedźmin. Parę błędów. Parę drobnych rzeczy bym zmienił, ale to już raczej moje osobiste doznania.
Co prawda nie jestem psychofanem Wiedźmina i nie jara mnie tak bardzo, może dlatego trochę ciężko mi się czytało to?

Spróbuj stworzyć coś własnego, wiem, że to jest trudne. Temat nie jest zły, ale raczej dalszych epizodów bym nie przeczytał. Mnie wybitnie nie zachęciło, ale to nie do końca Twoja wina, ja wolę trochę dziwne tematy.

Nie zniechęcaj się. Ćwicz, mówi Ci to amator, który popełnia tyle błędów, że niszczy nimi "dobre" pomysły. : )
_________________


Strona fanów japońskiej popkultury On-Anime 2009 - 2019
Napędzana przez autorski skrypt On-Anime 4, wykonany przez jednego z największych leni na świecie.