Nawigacja
Czytelnia » Recenzje » Kuroko no Basket - Cudowny zawodnik o szczenięcym spojrzeniu
Recenzje
Kuroko no Basket - Cudowny zawodnik o szczenięcym spojrzeniu
Recenzja sportowego anime o kilku takich, co uparcie kradli piłkę i zdobywali punkty!
Tytuł: Kuroko no Basket (Kuroko's Basketball)
Studio: Production I.G
Rodzaj: Seria TV
Liczba odcinków: 25
Sezonów: 3
Rok: 2012/2013/2015
Gatunek: shounen, sportowe, uczniowie

Jako wielka fanka shounenów (tak, tak – my dziewczynki bardzo lubimy animce dla chłopców!) dziś wezmę się za ocenę Kuroko no Basket, bo... bo zdecydowanie warto do tego tytułu namawiać wszystkich, o czym, mam nadzieję przekona Was ta recenzja.





Tytuł anime w zasadzie robi za cały jego opis, więc nie rozwlekając się postaram się w skrócie przybliżyć jego fabułę.
Historia, jak to w szkolnych sportówkach bywa, dotyczy niebanalnego zawodnika. A nawet kilku.
Tytułowy Kuroko Tetsuya rozpoczyna naukę w liceum Seirin. Dotychczas, jako uczeń gimnazjum Teikou, wykazał się wyjątkowym talentem do gry w kosza, co zapewniło mu pozycję tajemniczego, szóstego członka legendarnej grupy. Należał do "Pokolenia Cudów", które była częścią potężnej drużyny koszykarskiej gimnazjum Teikou. Dlaczego tajemniczy zawodnik? Kuroko, jak każdy z cudownych zawodników, posiada niezwykłą zdolność (która nie ma nic a nic wspólnego z super-mocami), a mianowicie potrafi być niemal całkowicie nie do zauważenia.
badassy z gimnazjum Teikou



Ścieżki "Pokolenia Cudów" rozchodzą się, gdy każdy z zawodników trafia do innego liceum. Kuroko swoje drogi w Seirin krzyżuje z niezwykle uzdolnionym, dorastającym w Los Angeles Kagami Taigą. Potężnie zbudowany, zdeterminowany i buntowniczy nowy kolega sprawia, że Kuroko pragnie pomóc mu zostać najlepszym zawodnikiem w Japonii. Pod uważnym okiem trenerki, Riko Aidy oraz pozostałym zawodnikom Kuroko, który na pozór nie potrafi grać w kosza, udowadnia, że każde światło musi mieć swój cień, który to światło wydobywa. Frazes? Owszem. Cała seria opiera się właściwie na tej i kilku innych,równie głębokich myślach. Bo wiadomka – sportowcy to przecież humaniści :> Ale czy mój sarkazm jest uzasadniony, czy nie - to już musicie odkryć sami, bo tutaj rozpoczyna się długa i nie do końca oczywista historia Kuroko i drużyny Seirin.
Choć są bardzo uroczy - to tylko kumple! Zero Yaoi - słowo!







Skupiając się na kryteriach oceny: uwielbiam historie o dumie i męskiej przyjaźni (tak, tak, shouneny są mega, ale shounen-ai jeszcze lepsze <3 ), lubię gdy mamy jako-taką akcję, i lubię gdy nie rozpraszają mnie marnej jakości damskie postaci. Wiem, to lekko szowinistyczne, ale tak już mam.
W związku z powyższym, Kuroko no Basket wskakuje na jedną z wyższych pozycji w top 20.

Bohaterowie nie są rażąco płascy, a wraz z rozwojem fabuły odkrywamy ich bardziej charakterystyczne cechy. Z każdym kolejnym sezonem stają się naprawdę dużo bardziej interesujący. Dzięki temu, że mamy do czynienia z całym wachlarzem barwnych postaci pobocznych, mamy okazję do konfrontacji swoich odczuć sympatii do różnych osób. Z resztą sympatię często trzeba podzielić pomiędzy bohaterów, stojących po dwóch różnych stronach boiska.
Postaci, które ożyły dzięki mandze autorstwa Tadatoshiego Fujimaki są narysowane w sposób wiernie oddający mangę, za co wielki ukłon w stronę studia. Animacje są, co prawda, mało zachwycające ale dużo zyskują dzięki kresce. Ta pieczołowicie skupia się na tym, by wiernie oddać kształt mięśni, pozycje ciała czy szczegóły ubioru. A Przy tak karkołomnym przedsięwzięciu, jakim jest pokazanie graczy koszykówki, a więc bardzo dynamicznej gry – uważam to za swego rodzaju majstersztyk.
Do gustu wyjątkowo przypadł mi sposób cieniowania – kreskowanie przypominające rastry z mang na początku wygląda dość dziwnie i mało naturalnie, jednak już po chwili staje się elementem charakterystycznym każdej postaci.
Tła mimo, że nie posiadają zbyt wielu szczegółów i są monotonne potrafią nagle przerodzić się w pełen realizmu obrazek,to jednak uważam za niewielką wadę – umówmy się, że lepszym rozwiązaniem jest animacja spójna w całości. Ale to naprawdę czepialstwo z mojej strony! (Tu szczególnie polecam zwrócić uwagę na animację siatki kosza! ^^)


mimo, że w 2D - to dalej są bardziej wysportowani, niż większość z Nas :D


Fabuła rozwija się w zastraszającym wręcz tempie. Ciężko było mi powstrzymywać się od klikania w kolejny odcinek, mimo dobrych kilku godzin oglądania. Zazwyczaj dlatego, że każda z ważniejszych sytuacji jest ucinana w połowie i dzielona na dwa (lub kilka!) odcinków.
Z drugiej strony, mamy do czynienia z serią sportową ukierunkowaną na chłopców, a więc fabuła nie jest jakoś szczególnie skomplikowana. Nie zmienia to faktu, że wciąga, i bardzo jesteśmy ciekawi co przyniesie kolejny odcinek.
A tu zdarzają się niespodzianki. Dlaczego? Otóż akcja anime w większości rozgrywa się na parkiecie boiska, i zazwyczaj z tej perspektywy poznajemy bohaterów. Są nieliczne momenty poświęcone treningowi czy momentom spędzania wspólnie wolnego czasu, ale nie poznajemy ani rodzin bohaterów, ani ich szkolnych rozterek. Wyjątek stanowią wstrzeliwane od czasu do czasu odcinki retrospekcyjne, które są bardzo dopracowane i w sposób prosty i nienachalny przeplatają nam brakujące elementy układanek z życia graczy.

Irytowało mnie natomiast przydługie przypominanie poprzedniego odcinka na początku każdego. Spokojnie (ale nie bez straty!) można ominąć jeden czy dwa odcinki, a twórcy je dokładnie przypomną.






OST również zasuguje na dużą pochwałę. Robi świetne tło, nie przeszkadza, a odsłuchiwany samodzielnie mocno wpada w ucho. Utwory są dynamiczne, świetnie sparowane z akcją, openingi i endingi nie nudzą się. Wiem, to mało wiarygodne ale naprawdę zdarza się ending, którego nie trzeba przełączać po piątym odsłuchaniu. Nie twierdzę jednak, że jest to kawał dobrej muzyki – określiłabym to jako rodzaj nieprzeszkadzajki. Utwory muzyczne z oficjalnej ścieżki dźwiękowej za to porządnie zadomowiły się na moima ipodzie.

za mało biszowate bisze,ale też są sympatyczni ^^

Do tego tytułu ściągnęło mnie ukochane Free! (bisze, bisze i jeszcze raz bisze!) ale zabierałam się do tego dłuższą chwilę. Bo bohaterowie tacy jacyś zbyt wysportowani, no i też jakąś wielką fanką sportowych anime w zasadzie zdawało mi się, że nie jestem. Okazuje się, że jednak jestem i to zapaloną. Fajna, prosta i dynamiczna fabuła, barwne postaci, które nie są odrealnione i z którymi łatwo jest się związać sprawiły, że mam olbrzymi apetyt na inne tytuły z tej półki tematycznej.




Uogólniając:
Nieskomplikowana ale jednak dopracowana kreska, wiernie oddająca mangę, wciągająca i nie męcząca fabuła, realność sytuacji,cała masa sympatycznych i życiowych postaci, dopracowana ścieżka dźwiękowa, duża liczba odcinków na sezon i aż trzy sezony – Tak. Takie kąski lubię bardzo!

Naprawdę szczerze polecam to anime każdemu. Dla tych,co lubią cięższe tytuły jest fajną pauzą na lekki odpoczynek i odprężenie, a dla osób które gustują w klimatach szkolnych, shoujo czy fantasy – będzie to na pewno okazja by przez pryzmat odrobinę innej perspektywy spojrzeć na poszczególne elementy ulubionych gatunków.
Oceń artykuł:
Przeczytaj więcej o:
Komentarze
Nie posiadasz zezwoleń do pisania komentarzy.
Od najstarszych Strzałka w dół Od najnowszych Strzałka w górę
0
Erza 22 Marca 2018r. 19:19
SUPER ^^
0
Yuzuru 17 Lipca 2017r. 21:32
Teraz tylko trzeba czekać na 4 sezon ;-;
1
KawaiiKiller 23 Sierpnia 2016r. 0:25
Kocham KnB ♥♥♥ jedno z moich ulubionych anime
2
Mija 3 Sierpnia 2016r. 14:35
Świetnie to opisałaś C:
Mimo, że skończyłam je kilka dni temu mam aż ochotę obejrzeć je jeszcze raz.
0
KawaiiKiller 23 Sierpnia 2016r. 0:25
Ja też :c
Nie posiadasz zezwoleń do pisania komentarzy.
Strona fanów japońskiej popkultury On-Anime 2009 - 2020
Napędzana przez autorski skrypt On-Anime 4, wykonany przez jednego z największych leni na świecie.