Nawigacja

Nowelki i opowiadania

Dział o dziełach pisanych

Obowiązuje na całym forum! Prosimy o jego przeczytanie i przestrzeganie
Marzenia Senne
0
13 Stycznia 2015r. 21:38
Nie jestem polonistą, a tylko skromnym informatykiem wybaczcie mi wszystkie błędy :P
PS. Napisane dawno dawno temu ...

Marzenia Senne

Jak gdyby nigdy wstałem rano, wziąłem prysznic, wyszczotkowałem zęby, ubrałem się i wyszedłem do pracy. Poranek tego dnia był dosyć chłodny, liście na drzewach zaczęły już żółknąć, był to niepodważalny pierwszy symptom nadchodzącej jesieni. Droga wydawała się dłużyć bez końca, wyobraziłem sobie że jej koniec będzie uwieńczony kawą, kawałkiem słodkiej bułki i nowym odcinkiem H.I.M.Y.M, lecz były to tylko marzenia w końcu mamy 16 września ... dopiero, a praca serwisanta nie przychylnie patrzy na mnie z słodką bułeczką w ręku, moją bułeczką ! Tak rozmyślając wszedłem w kałużę, jakby nie było to moim największym zmartwieniem, okazało się że jest już za pięć ósma a drogi mam jeszcze na 20 minut, czyżby znowu spóźnienie i dywanik u dyrektora ?!

Godzina trzynasta, niedługo przerwa obiadowa, jak miło w brzuchu burczy mi już od ranna, szef znowu zrobił mi awanturę i zagroził zwolnieniem, nie przekonywały go moje argumenty o wyrobionej normie na 130%. Papieros, oddałbym życie za papierosa, w pewnej chwili w głowię zadzwonił mi dzwoneczek, jakby otworzyła się jakaś furtka ruszyło to moje sumienie obietnicy danej samemu sobie o rzuceniu, zdusiłem w sobie chęć zapalania papierosa i pomyślałem o kawie. Przerwa, chwila ulgi i rozprostowania kości, podszedłem do automatu wrzuciłem w niego żeton na darmowa kawę, ciepły czarny sumień wylał się z automatu wprost do mojego kubka, łyk i już wiedziałem że szef oszczędza i na tym, kawa była lurowata i przesłodzona ale czego można się spodziewać po darmowej kawie ehh..

Dzień pracy zbliżał się do końca, czas wypełnić papiery zdanie naprawionego sprzętu, drobna formalność kilka fajeczek i do domu. Pierwszy papier, drugi, piąty, nagle orientuję się że zabrakło mi kwitów, leciutko zdenerwowany przymusem wyprawy do biura, spytałem sie znajomego obok czy nie ma z trzech druczków na oddanie. Brodaty, starszy o jakieś 12 lat mężczyzna obrócił się w moją stronę z druczkami w reku, moje nerwy nagle opadły na ziemię, znajomy z uśmiechem na twarzy, rzucił jakiś kawał po po czym podał mi druczki. Nareszcie koniec pracy, czas udać się do magazynu zdać druczki i sprzęt.

Magazyn był dużą ciemną halą nie posiadająca okien na jej końcu był punkt zdanie sprzętu, czym prędzej udałem się korytarzem stworzonym z licznych skrzyń i wysokich szafek do małego punkciku oddalonego o 20 metrów. Jednak nie dotarłem do niego nagły huk aż zwalił mnie z nóg nagle w pomieszczeniu zrobiło się bardzo jasno nawet za jasno jak na ta porę dnia, zrozumiałem że pół magazynu stoi w płomieniach, złociste języki pędziły w moim kierunku po betonowej podłodze, jak węże które wyczuły swoją następną ofiarę. Szybko podniosłem się opierając o pobliską skrzynię, ściągając przypadkowo z owej stertę zużytego sprzętu i ruszyłem czym prędzej do wyjścia. Po chwili znalazłem się na dworze, dopiero wtedy zrozumiałem co się stało.

Przyległa do naszej firmy stacja paliwowa eksplodowała, trudno było znaleźć przyczynę, podbiegłem bliżej żeby zorientować się w sytuacji. Płomienie koloru niebieskiego były oznaką palącego się gazu, strzelały wysoko mieszając się z oparami benzyny tworzyły języki zakończone czarnymi jak flagi piratów ząbkami. Przyjrzałem się czy ktoś nie potrzebuje pomocy.... zamarłem.... na chwile przestałem myśleć co się dzieje wokół mnie, ruszyłem czym prędzej do przodu, gdy dobiegłem do w pół płonącego samochodu, dosięgnął mnie żar, w tym właśnie momencie pierwsze co usłyszałam to były moje własne słowa "...trzymaj się zaraz Cię stamtąd wyciągnę, trzymaj się Żaneta.". Szarpała się za kierownicą, nie mogąc odpiąć pasów, wyglądało na to że dwa samochody przed nią eksplodowały uszkadzając jej samochód do tego stopnia że nie mogą się wydostać. Otworzyłem drzwi pasażera wchodząc do środka, wszędzie leżało szkło, strzępy tapicerki, spojrzałem się na nią była przerażona, szybkim ruchem złapałem duży kawałek szyby i przeciekłem nim pasy, wyciągnąłem ją z samochodu i ruszyliśmy w stronę gapiów, zauważyłem że strasznie kuleje więc zręcznym chwytem podrzuciłem ją sobie na ręce i odniosłem w bezpieczne miejsce. Dopiero gdy przyjechała karetka i pielęgniarze zaczęli się nami zajmować zauważyłem jej piękną buzie z powbijanymi małymi kawałeczkami szkła i rozcięta brodą, jeden z lekarzy uświadomił mnie że nie wyszedłem z tego bohaterskiego wyczynu bez szwanku a moja kurtka została przepalona do ciała i stopiła się z skórą.

Po ostatnim nie fortuny wypadku dostałem urlop rehabilitacyjny, postanowiłem odświeżyć moją znajomość z Żanetą za czasów studiów łatwiej nam było porozmawiać niż teraz. Trudno będzie mi ukryć że bardzo mi się podoba, może akurat ten wypadek był jakimś cichym planem Boga byśmy się spotkali, po chwili rozważań postanowiłem otworzyć sobie piwo w celu uzyskania kilku punktów odwagi więcej. Piwo było zimne i mocno goryczkowe, brakowało w nim słodyczy i lekkiego aromatu jakim szczyciły się inne piwa. Złapałem za telefon wybrałem numer który mi dała w szpitalu i dzwonię, zamiast sygnału dzwonka, ustawiona melodyjka granie na czekanie " Neon Trees - Everybody Talks ". Po dłużej chwili jakby chciała żeby dzwoniący wysłuchał piosenki, odebrała z słuchawki telefonu wypłyną milutki głosik, umówiliśmy sie wieczorem na mieście, jej słowa były pełne wdzięku i wydawało się że tez ma dużą ochotę spotkać się.
Miasto nocą jest piękne wszędzie palące się lampy, spadające liście z drzew pejzaż za który wiele ludzi płaci. Spóźniła się około 15 minut, przywitaliśmy się gorącym uściskiem, misiem, przytulasem. Rozmawialiśmy cały wieczór, śmialiśmy się, rozmawialiśmy o błahych dla istnienia obojga sprawach, co jakiś czas zmienialiśmy lokal żeby mieć nowe cele wokół których mogli byśmy poplotkować. W pewnym monecie zaproponowałem dość szalony pomysł, byłem na 100% pewny że się nie zgodzi, ku mojemu zdziwieniu zabłysły jej oczka jakby dawno nie miała okazji zaszaleć i wyrwać z otaczającego jej życia, zgodziła się wypowiadając słowa tak samo jak gdy odebrała telefon.

Noc była już bardzo ciemna a my zapędzaliśmy się w coraz ciemniejsze uliczki które prowadziły nas do jednego celu. Wielka stalowa brama zamknięta na kłódkę, lecz murek nieco niszy podsadziłem ją przeskoczyła na druga stronę, cofnąłem się troszeczkę i z rozbiegu skoczyłem na murek wykonany z cegiełki, udało mi się odbić i złapać szczytu, podciągnąłem się i przeskoczyłem na druga stronę. Stała tam cała brudna niefortunnie wpadła w kałużę, pomyślałem sobie czy do zrządzenie losu czy znak że nie tylko ja wpadam w kałuże, zaśmiałem się. Żaneta nie wiele czekając także się zaśmiała, złapała mnie za rękę i nie wiele myśląc pobiegliśmy pod dach hali która wyłoniła nam się przed naszymi oczami. Włamanie nasze serca łopotały jak młoty w kuźni. Pośpiesznie zrzuciliśmy brudne ubrania i wskoczyliśmy do wody, tak był to wielki kryty basen, woda odbijała światło księżyca wpadającego pod kątem na wodę, wodą była ciepła, o wiele cieplejsza niż otoczenie. Pluskając się w wodzie wywialiśmy piruety i strzelaliśmy w siebie falami wody. W pewnym momencie zrozumieliśmy że to co robimy jest nie właściwe i że możemy zostać przyłapani. Spojrzałem się na nią pełen podziwu jej siły i wdzięku, była cała mokra z uśmiechem przedstawiającym podniecenie i strach w jednym. Wszystko skończyło by się dobrze, gdyby nie te światła, przerażające wibrujące niczym szerszenie w gnieździe.... zamarliśmy....
Podpłynęliśmy bliżej najwyżej ścianki basenu, z nadzieją że nas nie zauważą, spojrzałem szybko na nasze ubrania leżały na widoku, szybkim sprawnym ruchem podpłynąłem do nich i ściągnąłem je do wody, gdy się obróciłem w jej kierunku zaśmiała się. Widać było że oboje tego potrzebowaliśmy, po chwili reflektor przestał krążyć po wodzie zostaliśmy nie zauważeni, zaproponowałem usiąść w suchym miejscu i przesuszyć ubrania. Wyszliśmy z wody i usiedliśmy w miarę w ukryciu na ławce, nagle gdy wykręcałem koszulkę, pocałowała mnie w policzek i powiedziała swym słodkim głosikiem "Dziękuję".

Obudziłem się rano, wiedząc że to był tylko sen i to co mi się przyśniło nie wydarzy się naprawdę, pomyślałem sobie sny tylko one dają nam radość w czasie ponurych dni, jedyne co mi zostało to czekać nadal na nowy odcinek H.I.M.Y.M.


Dziękuje za poświęcony czas :)
Ostatnio edytowany przez Techuu 13 Stycznia 2015r. 22:22, W całości zmieniany: 2
_________________
"Kiedy zapadła nad nim ciemność, uśmiechnął się do swej ostatniej myśli: smugi za odlatującymi statkami... wszystkie były złociste."
0
28 Lutego 2015r. 20:23
Kilka błędów stylistycznych, wielokropki to ( 3 ) kropki, nie 4, lekka korekta i wszystko byłoby piękne, czyste i pachnące. + za pomysłowość. :)
_________________
0
30 Kwietnia 2015r. 20:01
Bardzo interesujący i ciekawy tekst. Do tego akcja wartka, a opisy dobrze dobrane. Naprawdę cieszę się, że przeczytałem tak dobry tekst :D Kilka błędów, ale nie sprawiają większych problemów. Chciałbym przeczytać więcej. Do tego milutki tekst z pewnym charakterem. Jedynie charakter i styl mogą wydawać się z lekka oklepane? Nie wiem jak to określić. Chyba główny bohater jest ma taki oklepany wraz, że czeka na coś i sam się dziwi czego oczekiwał, przecież tylko lura mogła popłynąć, jako darmowa kawa... Nie mniej podoba mi się! Ciekawe, czy autor żyje...
Ostatnio edytowany przez Plazma 30 Kwietnia 2015r. 20:04, W całości zmieniany: 1
_________________
Strona fanów japońskiej popkultury On-Anime 2009 - 2019
Napędzana przez autorski skrypt On-Anime 4, wykonany przez jednego z największych leni na świecie.