Nawigacja
Czytelnia » Recenzje » Ookami to Koushinryou
Recenzje
Ookami to Koushinryou
Historia pewnego kupca, wilka oraz koszyka pełnego jabłek.
Już w starożytności funkcjonował handel, jednak zanim rozwinął się do rozmiarów, jakie dzisiaj znamy, musiał przejść długą drogę, której prekursorem był postęp technologiczny oraz przyświecająca filozofia. Średniowiecze, będące zarazem okresem akcji serii Spice and Wolf, nie należy do łatwych czasów nie tylko ze względu na zbójów, oszustwa handlowe, niestabilną gospodarkę, ale także na mentalność narzucaną przez Kościół pełen zabobonów. Główny bohater — Lawrenc Craft — trudni się handlem w myśl prostej zasady: kupić tanio, sprzedać drogo. W czasie jego podróży spotyka w dość niecodziennych okolicznościach tajemniczą osóbkę imieniem Horo, dziewczyna okazuje się wilczym bóstwem okolicznej wioski, lecz ze względu na jej zbyteczność postanawia wrócić do swoich rodzinnych stron. W tym celu prosi Lawrenca o pomoc, na co kupiec przystaje, oczekując w zamian spłacenia kosztów podróży.

Świat, rodem z czasów średniowiecznej Europy, prezentuje się całkiem ciekawie. Doświadczamy pogańskich zwyczajów, które rzecz jasna spotykają się z krytyczną oceną Kościoła, ale również wpływu samej instytucji duchowej na życie państwa, jak i mieszkańców. Jest to szczególnie widoczne w ostatnich odcinkach np. poprzez narzucenie zakazu przemytu złota czy też zakazu handlu w późnych godzinach nocnych. Z czasem pojawiają się intrygi kupieckie przeradzające się w zbrojne potyczki. W ogólnym założeniu termin „intrygi” zapewne ma interesujący odzew, jednak ze względu na nieumiejętne przedstawienie działań określonych stron widz często gubi się w tym, co widzi na ekranie. Co więcej, przez większość serii miałem wrażenie, że sam autor chcąc wywołać na siłę efekt niespodziewanego zwrotu akcji, otrzymał drętwy skutek. Pomimo przed chwilą wspomnianego niedopracowania seria nadrabia to niedopatrzenie, serwując nam kilka ciekawostek związanych z ekonomią, które prawdziwie umieją wzbudzić zainteresowanie.

Główne postacie serii różnią się charakterami, a ich aparycja może zwieść niejednego. Lawrence ma dużą wiedzę z zakresu handlu (tj. potrafi dobijać korzystnego targu, zna ceny rynkowe przedmiotów i ma znajomości) a jego siwe włosy każą sądzić, że jest w poczciwym wieku. Dopiero po poznaniu Horo – pięknej, a także z pozoru młodej dziewczyny z ogonem i uszami wilka - dostrzegamy, jak autor zabawił się wyglądem zewnętrznym w kwestii wieku. Kontrast pomiędzy Horo, uszczypliwej, a także nieprzewidywalnej w swoim zachowaniu dziewczyny oraz naszym spokojnym i łagodnym kupcem, przypadł mi do gustu, chociaż w pewnych momentach irytowała mnie zarozumiałość naszej wilczej bohaterki, jednak wciąż de facto żywię do tych postaci dużą sympatię.

Co do kreski, jak i animacji ciężko mówić dobrze, nawet biorąc pod uwagę lata, w których tworzono anime, wciąż nie można wykluczyć nudy animacji. Aby lepiej przybliżyć swoją myśl, wystarczy stwierdzić, że seria nie wykorzystała swojego potencjału, który w momentach intelektualnej bitwy między kupcami mogła mieć miejsce. Przeskakiwanie scen, branie tego samego ujęcia z różnych perspektyw, pokazywanie wspominanych przez bohatera elementów – to właśnie tego mi w tym wszystkim zabrakło. Muzyka również nie miała większego znaczenia dla serii, gdyż – jak sam to określiłem – skrzypce choleryka nadające pseudo napięcia z czasem mnie nużyły, a ciężko się dopatrywać innych utworów.

Bez wątpienia opening prezentuje się lepiej. Tekst piosenki ma w sobie tematyczną nutkę luźno odnoszącą się do serii, a wykonanie wywołuję u mnie odprężenie, do którego chętnie będę wracał. Nie wolno też zapomnieć o kwestii wizualnej, gdyż po chwili omawiany tytuł prezentuje nam kilka dynamicznych scen. Nie bez kozery zahaczam o ten aspekt, ponieważ to właśnie na jego brak seria cierpi.

W ostatecznym rozrachunku fabuła zdaje się ciekawym połączeniem, gdyż elementy ekonomiczne zgrabnie przeplatają się z wątkami romantycznymi co daje dość przyjemne, a zarazem oryginalne połączenie. Jednak nie ma waluty, której wartość nie uległaby zmianie, tak więc w anime pojawia się sporo błędów zarówno pod kątem docierania do widza, jak i nieumiejętnego wykorzystania drzemiącego charakteru serii, ale pomimo tych wad mogę polecić serię dla osób, którym nie przeszkadza dociekanie, na czym konkretnie polegały oszustwa handlowe, a i chcą znaleźć jakiś ciekawy romans.

Oceń artykuł:
Komentarze
Nie posiadasz zezwoleń do pisania komentarzy.
Od najstarszych Strzałka w dół Od najnowszych Strzałka w górę
1
barthes8 11 Grudnia 2017r. 0:42
Zacne anime, szkoda, ze nie ma kolejnego sezonu. Na szczęście jest LN oraz manga :D
Podoba mi się te prolog. Genialne obrazki chociaż pozbył bym się tego drugiego :)
Poruszyłeś konstruktywnie te wszystkie kwestie i czekam na kolejny twój artykuł ^^
0
TokiChan 8 Grudnia 2017r. 11:10
hmmm... może, może
0
Kaneki Sei 4 Grudnia 2017r. 16:51
może coś z tego będzie
0
Frosty 1 Grudnia 2017r. 18:27
Najlepsze anime jakie obejrzałem i najlepsza główna bohaterka jaką widziałem.
Tylko to anime skusiło mnie do kupienia mangi. Mocna rekomendacja.
Daję 10/10 za sam temat.
0
Bezimienny 27 Listopada 2017r. 18:58
Daję 10 za sam temat :D
Oglądało się bardzo przyjemnie, Horo wydaje się być jedną z najbardziej zachodzących w pamięć postaci z anime
0
Julka-saan 26 Listopada 2017r. 22:33
Ja jak najbardziej polecam
0
Jelonka 26 Listopada 2017r. 20:42
Oglądałam i mnie to trochę przynudzało
0
Dziabeł 26 Listopada 2017r. 19:48
dobra baja ^^
0
Rickamii 26 Listopada 2017r. 19:23
Wygląda interesująco
0
TokiChan 8 Grudnia 2017r. 11:11
Zgadzam się
Nie posiadasz zezwoleń do pisania komentarzy.
Strona fanów japońskiej popkultury On-Anime 2009 - 2017
Napędzana przez autorski skrypt On-Anime 4, wykonany przez jednego z największych leni na świecie.