Nawigacja
Czytelnia » Recenzje » Samurai Champloo
Recenzje
Samurai Champloo
W poszukiwaniu słonecznikowego samuraja
W dobie XXI wieku ciężko byłoby doszukać się ksenofobicznego zachowania, ze strony Japończyków. Rzecz jasna, nie zawsze tak było. Wyjątkowo konserwatywny kraj, dopiero pod koniec epoki Edo począł prawdziwy dialog, z krajami Europejskimi, a co za tym idzie, zaczęły dokonywać się gruntowne zmiany – zarówno pod kątem gospodarczym, jak i militarnym. To właśnie w czasach, gdy miecze samurajów nie miały panów (Daimyō), dla których mogłyby służyć, rozgrywa się akcja serii. Historii, o losach dwóch roninów, którzy – niekoniecznie chętnie - zobowiązali się pomóc dziewczynie, w poszukiwaniu samuraja, który „pachnie jak słonecznik”.

Specyfikę przedstawionego świata można dostrzec już po kilku odcinkach serii. Nowa i przywieziona, z daleka kultura jest częstokroć podkreślana, co więcej – niektóre odcinki bazują głównie na popkulturze przywiezionej zza morza. Patrząc na to przez pryzmat całości, mogę ze spokojem stwierdzić, że była to wyjątkowo trafna decyzja. Pozwoliła ona autorowi wspaniale przeplatać zarówno śmieszne, jak i smutne chwile w serii, komentowana od czasu do czasu przez narratora streszczającego ostatnie odcinki. Zabawna rywalizacja dwóch braci, dla których honor zdobywa się wyłącznie, przez malowanie grafiti, w następnym odcinku może zamienić się, w tragiczną historię pierwszych katolików terroryzowanych za swoją wiarę. Należy także nadmienić, że bohaterowie odwiedzają różne miejsca, jak zresztą przystało na motyw wędrówki, stąd też odbiorca nie powinien być znudzony, szczególnie, że seria prezentuje wysoki poziom, jeżeli chodzi, o przedstawienie obyczajów panujących, w Japonii. Aspekt niepowtarzalnego klimatu jest kwestią bezsporną, którą ciężko pominąć.


Fabuła była dla mnie, nie tyle co ciekawa, co wygodna i przemyślana. Abyście mnie dobrze zrozumieli – czułem pewien schemat, a zagadką pozostawało zaledwie zwieńczenie przygód bohaterów. Cieszę się, że wszystko zostało ułożone zgodnie, z zasadami zdrowego rozsądku. Motyw poszukiwanego samuraja nie był inwazyjny, ale został przemycony, w taki sposób, że nie dało się, o nim zapomnieć. Także ani razu nie miałem poczucia zagubienia, czy też znużenia. To jest niewątpliwie kolejna zaleta tytułu.

Postacie miały, w sobie to coś, co dodawało rumieńców serii. Wybuchowy charakter Mugen’a i kontrastujący, z nim stoicki spokój Jin’a doskonale ze sobą współgrały. Do naszych roninów dopiszmy niezręczną i często popadającą, w kłopoty dziewczynę imieniem Fuu, a dostaniemy doskonałą, do oglądania, grupkę wędrowców. Warto wspomnieć, że każda postać ma swoją przeszłość, która nie rysowała się kolorowo. Prawdopodobnie to był jeden z elementów, który łączył tę trójkę. To, co mnie osobiście zaskoczyło, to zmiany, jakie zaszły, w ich życiu – widoczne głównie, pod koniec. Demony przeszłości oraz osamotnienie zdały się zniknąć, z ich życia, dzięki czemu mieliśmy do czynienia – z nieco naciąganym – szczęśliwym zakończeniem, które, pomimo mojego początkowego gderania na brak realizmu, ostatecznie zaakceptowałem.

Kreska ma w sobie kilka wad, w tym rażące niedopracowania w postaci, np. zbyt cienkich nóg czy rąk lub źle zeskalowanych mieczy. Mimo wszystko nadrabia, te (i tak rzadkie) błędy, dzięki wspomnianemu już nietuzinkowemu klimatowi, a także scenom walk, które były szybkie, brutalne i krwawe. Takie, jakie być powinny, w świecie samurajów.

Opening jest bardzo specyficzny, ale to wcale nie ubliża całokształtowi serii. Dla młodych odbiorców może wydawać się dziwny, może nawet lekko odrzucający, ale po kilku odcinkach szybko zrozumiemy jego ukryte piękno.


Podsumowując anime - można ocenić je jako seria dla widzów dojrzałych, którzy pragną przeżyć wędrówkę po Japonii, w towarzystwie dwóch fechmistrzów zmagających się z władzami szogunatu, czy też yakuzą. Seria zdobyła moje uznanie prawie pod każdym względem. Szczególnie polecam tytuł, fanom samurajów oraz szybkiej akcji, gdyż tego właśnie należałoby oczekiwać po tej serii.

Oceń artykuł:
Przeczytaj więcej o:
Komentarze
Nie posiadasz zezwoleń do pisania komentarzy.
Od najstarszych Strzałka w dół Od najnowszych Strzałka w górę
0
Julka-saan 8 Czerwca 2018r. 20:11
Ja to Anime polecam <3
Bradzo fajne! :3
Nie posiadasz zezwoleń do pisania komentarzy.
Strona fanów japońskiej popkultury On-Anime 2009 - 2018
Napędzana przez autorski skrypt On-Anime 4, wykonany przez jednego z największych leni na świecie.