Nawigacja
Czytelnia » Recenzje » Himouto! Umaru-chan
Recenzje
Himouto! Umaru-chan
Wybitna komedia o wspaniałej (leniwej) siostrze.
Życie szkolne przysparza wiele obowiązków, dowiadują się o tym przede wszystkim osoby uczęszczające do szkół średnich. Zdarzają się uczniowie słabsi, którzy są zmuszeni ślęczyć w książkach przez długie godziny, ale znajdują się i też tacy, którym nauka przychodzi łatwo, zadawalając się wyłącznie wykładem nauczyciela. Do tej drugiej grupy kwalifikuje się bez wątpienia Umaru, nastolatka mieszkająca z bratem, dla której osiąganie najlepszych notowań jest chlebem powszechnym, przy czym nie porzuca swojego leniwego życia gamera, które ujawnia się dopiero po przekroczeniu progu własnego mieszkania.



Akcja tytułu ma wymiar współczesny, gdzie często są wykorzystywane wzmianki o popularnych na całym świecie produktach. Nie ukrywam, że byłem zaskoczony zastosowaniem takiego środku, nie mniej jednak oceniam go bardzo pozytywnie, a to dlatego, że nie jestem zwolennikiem tworzenia zmyślnych, nikomu nieznanych serii mang, gier czy też produktów żywnościowych, bo i niby po co? Naciskam na ten element ze względu na mój wcześniejszy kontakt z innym dziełem kulturowym, gdzie postanowiono zmienić całkowicie nazwy tak dobrze znanych nam rzeczy na inne, które nie mają żadnego związku z pierwotną nazwą. Naiwna wiara w profit takiego środku budziła we mnie deprymację i znużenie. Na szczęście omawiany przeze mnie tytuł w istocie przekształcał niektóre nazwy, ale robił to w sposób zrozumiały, przez co humor serii zyskiwał przez swoją memiczność. Wracając do meritum — przyjdzie nam obracać się w wielu miejscach, częstokrotnie odświeżających wizerunek serii, przez co ani razu nie byłem znudzony pokojem, w którym mieszka główna bohaterka, a przecież to tam rozgrywa się duża część akcji anime. Podobał się także bardzo motyw nostalgii lub refleksji bohaterów. Dzięki temu seria dostawała rumieńców, a postacie stawały się bliższe dla odbiorcy.

Charakter wykreowanych postaci jest ciekawie przemyślany, otóż każdą osobę łączą określone stosunki z innymi, jednak najciekawsza relacja rozgrywa się między bratem a siostrą, która została ujęta bezbłędnie. Uszczypliwość oraz wredność nastolatki (tj. Umaru) jest wspaniale przeplatana z motywem opiekuńczości. Przejawia się w doskonałych momentach, tak jakby sam autor wcielał się w jedną z głównych postaci. Taihei (brat Umaru) jest człowiekiem łagodnym, ale w jakimś stopniu wymagającym. Stara się walczyć z lenistwem młodszego rodzeństwa, jednak – jak łatwo zresztą zgadnąć – częstokroć przegrywa i ulega namowom siostry, gdy ta „prosi” go o grę. Pomimo faktu ścisłego pokrewieństwa, pomiędzy Umaru i Taiheim, charakter urokliwej dziewczyny prezentuje się zdecydowanie inaczej. Pedantyczność i pracowitość brata została zastąpiona błogim chaosem bałaganu oraz obijaniem się przez cały boży dzień. Wspomniałem wyłącznie o głównych bohaterach, ale postacie drugoplanowe też są niczego sobie, za sprawą swojej wyrazistości.

Piękne otoczenie oraz wspaniale narysowane postacie powinny przypaść do gustu każdemu, a przedstawienie głównej bohaterki pod inną postacią, podczas pobytu w mieszkaniu, było strzałem w dziesiątkę. Gdyby tego było mało, forma, w jakiej zostają wyrażone uczucia bohaterów, jest niczym butelka Coli podczas nocnego maratonu gier*. Sama animacja jest płynna i żywa, przez co ciężko jest mówić o nudzie, szczególnie, że cały czas coś się dzieję, przy czym odbiorca nie gubi głównego wątku.

Melodia w serii jest czymś, wobec czego nie można przejść obojętnie. Jest to prawdziwy kunszt, który doskonale współgra z komicznymi sytuacjami lub zachowaniem bohaterów. Czułem jak muzyka, przygrywająca coraz to szybciej, napędza karuzelę śmiechu. Jednak za całą komiczną oprawą pojawiają się pojedyncze dźwięki nostalgii do przeszłości, do dawnych lat, kiedy to Taihei był w wieku Umaru. Takie momenty chwytały za serce i zupełnie nie psuły pierwotnego zamiaru serii.

Na zakończenie wypadałoby wspomnieć, że patrzę na całość przez pryzmat swojej roli starszego brata stąd też seria tak bardzo przypadła mi do gustu. Jednak jestem pewien, że osoby, które nie do końca rozumieją więzi łączącej rodzeństwo, również znajdą wiele powodów do śmiechu. Koniec końców żarty w omawianym anime są przyjemne i niewinne, przez co mogę polecić serię dla każdej grupy wiekowej poszukującej luźnej i przyjemnej komedii.





butelka Coli podczas nocnego maratonu gier* - aluzja do gloryfikacji napoju jakim jest Cola w serii, coś bez czego nie mogłoby się obyć, wychwalanie elementu (przyp. redaktora)
Oceń artykuł:
Przeczytaj więcej o:
Komentarze
Nie posiadasz zezwoleń do pisania komentarzy.
Od najstarszych Strzałka w dół Od najnowszych Strzałka w górę
0
Julka-saan 30 Marca 2018r. 14:15
Może obejrzę <3
0
Gdula 23 Lutego 2018r. 0:47
Odkąd obejrzałam pije chyba za dużo coli XD
0
Sleepy Kuro 5 Lutego 2018r. 13:37
Myślę, że może być śmieszne
0
YukiYuki 1 Lutego 2018r. 22:29
To anime nie ma fabuły....chciałabym to oglądnąć ale za bardzo przypomina mi o moim chomiku, który niedawno zdechł.
0
Shadi-chan 10 Stycznia 2018r. 22:18
jej
0
Nia 2 Stycznia 2018r. 14:25
Koooocham ♥
1
Takanashi 31 Grudnia 2017r. 15:20
To może być fajna komedyjka
Nie posiadasz zezwoleń do pisania komentarzy.
Strona fanów japońskiej popkultury On-Anime 2009 - 2018
Napędzana przez autorski skrypt On-Anime 4, wykonany przez jednego z największych leni na świecie.